Petycja o jawność. Pewnie uwalą ją w pięknych słowach. Ale to też nam dużo powie.

2 października 2026 r.

Rada Gminy Płaska
za pośrednictwem
Przewodniczącej Rady Gminy Płaska
Pani Katarzyny Tomczyk

PETYCJA
w sprawie nagrywania i publicznego udostępniania jawnych posiedzeń komisji Rady Gminy Płaska

Na podstawie art. 63 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 2 ust. 1–3 ustawy z dnia 11 lipca 2014 r. o petycjach, działając w interesie publicznym, wnoszę o wprowadzenie trwałej zasady nagrywania jawnych posiedzeń komisji Rady Gminy Płaska i publicznego udostępniania tych nagrań.

Celem petycji jest zapewnienie mieszkańcom możliwości poznania rzeczywistego przebiegu prac komisji, weryfikowania przedstawianych stanowisk oraz sprawowania społecznej kontroli nad działalnością organów Gminy.

Minimalnym rozwiązaniem powinno być pełne, czytelne nagranie dźwięku jawnej części posiedzenia oraz jego późniejsza publikacja. Nie jest konieczne prowadzenie transmisji na żywo ani zakup profesjonalnego systemu realizacji obrazu.

I. Wnioskowane działania

Wnoszę o:

  1. Nagrywanie wszystkich jawnych posiedzeń komisji Rady Gminy Płaska, co najmniej w formie pełnego zapisu dźwięku, od rozpoczęcia do zakończenia obrad, z uwzględnieniem wyłącznie ograniczeń jawności mających podstawę ustawową.
  2. Objęcie tą zasadą wszystkich komisji stałych i doraźnych, w szczególności Komisji Budżetowej, Komisji Rewizyjnej, Komisji Gospodarczej i Spraw Społecznych oraz Komisji Skarg, Wniosków i Petycji, a także wspólnych posiedzeń komisji.
  3. Publikowanie nagrań w BIP Gminy Płaska albo w publicznym archiwum, do którego prowadzi jednoznaczny odnośnik z BIP. Dostęp powinien być bezpłatny, bez konieczności logowania i składania indywidualnego wniosku o informację publiczną.
  4. Publikowanie nagrań bez zbędnej zwłoki, co do zasady nie później niż w ciągu 7 dni roboczych od posiedzenia. W razie konieczności wydłużenia tego terminu proszę o zamieszczenie informacji o przyczynie opóźnienia i przewidywanej dacie publikacji.
  5. Oznaczanie każdego nagrania datą posiedzenia i nazwą komisji oraz powiązanie go z porządkiem obrad, protokołem i materiałami dotyczącymi rozpatrywanych spraw. W przypadku wspólnego posiedzenia należy wskazać wszystkie uczestniczące komisje.
  6. Zapewnienie jakości dźwięku pozwalającej zrozumieć wypowiedzi oraz ustalić, kto zabiera głos. Osoby wypowiadające się powinny korzystać z mikrofonów, a prowadzący obrady powinien identyfikować mówców, gdy jest to potrzebne dla czytelności nagrania.
  7. Wykorzystanie w pierwszej kolejności sprzętu już znajdującego się w dyspozycji Gminy, w tym mikrofonów i urządzeń używanych podczas sesji Rady. Jeżeli posiedzenia komisji są już nagrywane na potrzeby sporządzania protokołów, wnoszę o wykorzystanie tych nagrań i ustalenie zasad ich publikowania.
  8. Zachowywanie i udostępnianie nagrań również wtedy, gdy posiedzenia są transmitowane na żywo, tak aby dostęp do nich był możliwy po zakończeniu obrad.
  9. Nagrywanie posiedzeń odbywających się w innych budynkach niż Urząd Gminy. Brak dostępu do Internetu w miejscu posiedzenia nie powinien wykluczać lokalnego zapisu i późniejszej publikacji nagrania. W przypadku wizji lokalnych i oględzin w terenie rejestracja powinna być prowadzona w miarę możliwości technicznych i organizacyjnych.
  10. Przyjęcie zasad ochrony prywatności, danych osobowych i innych informacji prawnie chronionych, obejmujących informowanie uczestników o nagrywaniu, minimalizację ujawnianych danych i sprawdzanie materiału przed publikacją. Jeżeli konieczna jest anonimizacja lub wyciszenie, ograniczenie powinno obejmować wyłącznie niezbędny fragment nagrania. Każde takie wyłączenie powinno być oznaczone i wyjaśnione bez ujawniania chronionej informacji.
  11. Zapewnienie dostępności cyfrowej publikowanych materiałów zgodnie z obowiązującymi przepisami, w tym odpowiedniej alternatywy tekstowej dla treści audio.
  12. Zachowanie protokołów z posiedzeń komisji. Nagrania powinny uzupełniać dokumentację tekstową, a nie ją zastępować. Wnoszę o przyjęcie rozwiązania, które jednocześnie pozwoli szybko wyszukać informację w protokole i sprawdzić rzeczywistą wypowiedź w nagraniu.
  13. Utrwalenie przyjętych zasad w odpowiednich regulacjach dotyczących pracy Rady i jej komisji, w tym — jeżeli będzie to konieczne — w Statucie Gminy Płaska.

II. Uzasadnienie

1. Na komisjach odbywa się istotna część pracy Rady

Posiedzenia komisji służą analizowaniu projektów uchwał, zadawaniu pytań, wyjaśnianiu wątpliwości i wysłuchiwaniu mieszkańców. To właśnie podczas tych posiedzeń często przedstawiane są argumenty, które mają wpływ na późniejsze decyzje Rady Gminy.

Mieszkaniec powinien mieć możliwość poznania nie tylko końcowego stanowiska komisji, lecz także pytań, odpowiedzi i argumentów poprzedzających jego przyjęcie. Dotyczy to również stanowisk, których komisja ostatecznie nie podzieliła.

Nagrania byłyby przydatne także radnym nieobecnym na danym posiedzeniu, którzy przed głosowaniem na sesji chcieliby zapoznać się z przebiegiem wcześniejszej dyskusji.

2. Jawność powinna być dostępna również dla osób, które nie mogą przyjść do Urzędu

Art. 11b ustawy o samorządzie gminnym ustanawia zasadę jawności działalności organów gminy, obejmującą między innymi prawo wstępu na posiedzenia komisji Rady.

Sama możliwość osobistego udziału nie rozwiązuje jednak problemu dostępu do informacji. Mieszkańcy pracują, sprawują opiekę nad bliskimi, chorują lub mają ograniczoną możliwość przemieszczania się. Część osób zainteresowanych sprawami Gminy przebywa w dni robocze poza jej terenem.

W moim przypadku praca w Warszawie oznacza konieczność pokonania około 300 kilometrów, aby osobiście uczestniczyć w posiedzeniu w Płaskiej. Nie powinno to oznaczać utraty możliwości poznania przebiegu jawnych obrad.

Publiczne archiwum nagrań pozwoli zapoznać się z posiedzeniem w dogodnym czasie, niezależnie od możliwości przyjazdu do Urzędu.

3. Nagranie umożliwia weryfikację protokołu

Protokół porządkuje przebieg posiedzenia i pozwala szybko odnaleźć konkretny temat. Nagranie pozwala sprawdzić dokładne brzmienie wypowiedzi, jej kontekst oraz przebieg dyskusji.

Ma to szczególne znaczenie w sytuacji, gdy pojawiają się rozbieżności między treścią protokołu a relacjami uczestników posiedzenia. Dostęp do nagrania umożliwia ich rzeczowe wyjaśnienie, zamiast pozostawiania mieszkańców z przeciwstawnymi twierdzeniami.

Systematyczne nagrywanie chroni również radnych i pracowników Urzędu przed przypisywaniem im słów, których nie wypowiedzieli.

4. W Płaskiej należy zwiększać możliwości kontroli społecznej

W protokole nr 11/25 ze wspólnego posiedzenia komisji z 29 grudnia 2025 r. odnotowano propozycję Pani Przewodniczącej dotyczącą rozważenia rezygnacji z protokołów sesji Rady Gminy.

Niniejsza petycja dotyczy posiedzeń komisji, jednak przywołana propozycja pokazuje potrzebę określenia kierunku zmian w dokumentowaniu działalności Rady.

Zmiany powinny ułatwiać mieszkańcom kontrolę działalności władzy. Dokumentacja tekstowa i nagrania pełnią różne, uzupełniające się funkcje. Mieszkaniec powinien móc szybko odnaleźć interesujący go temat, a następnie sprawdzić, co rzeczywiście powiedziano.

Dostęp do informacji nie powinien zależeć od tego, czy przypadkowo ktoś z obecnych nagrał posiedzenie własnym telefonem i zdecydował się udostępnić zapis.

5. Brak powszechnego obowiązku ustawowego nie wyklucza lokalnego rozwiązania

Nie twierdzę, że obowiązujące przepisy nakładają na każdą gminę powszechny obowiązek nagrywania wszystkich posiedzeń komisji.

Wnoszę o przyjęcie przez Gminę Płaska wyższego standardu jawności. Art. 11b oraz art. 22 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym stanowią podstawę do rozważenia odpowiednich rozwiązań dotyczących organizacji i trybu pracy organów Gminy.

Rzecznik Praw Obywatelskich wskazywał, że nagrywanie posiedzeń komisji i publiczne udostępnianie zapisów sprzyja pełniejszej realizacji prawa do informacji oraz zasady jawności. W opublikowanej odpowiedzi sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej wskazano również możliwość wykorzystywania istniejących rozwiązań prawnych na poziomie lokalnym.

6. Koszty należy ocenić dla rozwiązania rzeczywiście objętego petycją

Podstawowy postulat obejmuje lokalne nagranie dźwięku i jego późniejszą publikację. Nie wymaga profesjonalnej transmisji telewizyjnej, operatora kamery ani stałego połączenia internetowego podczas posiedzenia.

Jeżeli przeszkodą miałyby być koszty, proszę o przedstawienie kalkulacji uwzględniającej:

  • sprzęt już posiadany przez Gminę;
  • ewentualny zakup prostego rejestratora;
  • czas potrzebny na przygotowanie i publikację nagrania;
  • przechowywanie plików;
  • wymagania dostępności cyfrowej;
  • ewentualną anonimizację materiału.

Koszty transkrypcji, anonimizacji i innych czynności powinny zostać wykazane oddzielnie. Wycena rozbudowanej transmisji obrazu nie będzie odpowiedzią na postulat prostszego nagrywania audio.

III. Pilotaż

Jeżeli Rada uzna, że wdrożenie wymaga wcześniejszego sprawdzenia, wnoszę o przeprowadzenie pilotażu obejmującego co najmniej dwie komisje, w tym Komisję Skarg, Wniosków i Petycji.

Pilotaż powinien trwać co najmniej trzy miesiące i obejmować minimum cztery posiedzenia. Jeżeli w tym czasie odbędzie się mniej posiedzeń, może zostać przedłużony, nie dłużej jednak niż do sześciu miesięcy.

Po jego zakończeniu proszę o publiczne przedstawienie wyników: liczby nagranych i opublikowanych posiedzeń, jakości zapisów, terminów publikacji, rzeczywistych kosztów, czasu obsługi oraz problemów wymagających rozwiązania.

IV. Sposób rozpatrzenia petycji

Proszę o merytoryczne odniesienie się do poszczególnych postulatów oraz poinformowanie mnie o sposobie rozpatrzenia petycji wraz z uzasadnieniem.

W przypadku nieuwzględnienia całości lub części petycji proszę o wskazanie konkretnych przeszkód prawnych, finansowych, technicznych lub organizacyjnych oraz wyjaśnienie, dlaczego nie można ich usunąć przez zastosowanie prostszego rozwiązania albo pilotażu.

Samo stwierdzenie, że ustawa nie nakłada obowiązku nagrywania komisji, nie rozstrzyga przedmiotu tej petycji. Jej celem jest bowiem podjęcie lokalnej decyzji o zwiększeniu jawności.

Proszę o kierowanie odpowiedzi na wskazany adres poczty elektronicznej.

Materiały pomocnicze

Rzecznik Praw Obywatelskich — materiały dotyczące prawa wstępu i samodzielnego nagrywania posiedzeń komisji:
https://bip.brpo.gov.pl/pl/content/rpo-samorzad-rady-prawo-wstepu-mswia-odpowiedz

Rzecznik Praw Obywatelskich — „Sprawa nagrywania posiedzeń komisji rady gminy”:
https://bip.brpo.gov.pl/pl/content/rpo-komisje-rady-gminy-nagrywanie-sejm-odpowiedz

Nieskuteczna anonimizacja dokumentu i niepełna informacja o warunkach sprzedaży nieruchomości w Gruszkach

Panie Wójcie Michale Piotrze Skubisie,

przesłanie dokumentu, w którym dane osobowe prześwitują spod zamazań, to kompletne

gówniarstwo w obchodzeniu się z cudzą prywatnością.

To nie jest anonimizacja. To jej pozorowanie.

W przekazanym protokole można odczytać imiona i nazwiska nabywców, adres zamieszkania oraz numer księgi wieczystej. Wpisanie tego numeru w publicznym systemie ekw.ms.gov.pl pozwoliło dotrzeć do kolejnych danych: numerów PESEL i imion rodziców właścicieli. Numer KW otwiera również dostęp do informacji o nieruchomości, jej własności i obciążeniach hipotecznych. Sam protokół ujawnia dodatkowo warunki zakupu i spłaty.

Nie potrzeba specjalistycznych narzędzi ani informatyka. Wystarczy przeczytać dokument i wejść do publicznego rejestru. Sprawdzenie, czy zamazane dane rzeczywiście są nieczytelne, zajęłoby minutę. Najwyraźniej zabrakło nawet tej minuty.

Oczekuję niezwłocznego przekazania sprawy Inspektorowi Ochrony Danych, ustalenia zakresu naruszenia, jego udokumentowania oraz oceny ryzyka uwzględniającej również dostęp do numerów PESEL i możliwość powiązania danych z informacjami majątkowymi.

Proszę wskazać, czy dokonano zgłoszenia Prezesowi UODO zgodnie z art. 33 RODO oraz czy zawiadomiono osoby, których dane dotyczą, zgodnie z art. 34 RODO. Jeżeli uznano, że któryś z tych obowiązków nie zachodzi, proszę o uzasadnienie. Proszę również ustalić, dlaczego osoba przygotowująca dokument nie zapewniła skutecznej anonimizacji i dlaczego nie wykryto tego przed jego wysłaniem.

Nie opublikuję ujawnionych danych osobowych. Po otrzymaniu prawidłowo zanonimizowanego dokumentu usunę otrzymaną wadliwą wersję oraz wykonany zrzut danych z księgi wieczystej. Proszę zatem o niezwłoczne przesłanie poprawnie zabezpieczonego protokołu, z zachowaniem informacji podlegających udostępnieniu.

Pozostaje druga sprawa: dlaczego nie przekazano pełnych informacji o warunkach płatności, mimo że właśnie o nie występowałem?

Z protokołu wynika, że przy cenie 156 000 zł pierwsza rata wynosi jedynie 15 600 zł, czyli 10% ceny, a pozostałe 140 400 zł ma zostać spłacone w czterech kolejnych ratach, począwszy od 31 grudnia 2027 r.

Własność już przeniesiono, co potwierdza wpis w księdze wieczystej. To nie jest propozycja, którą można teraz po prostu wycofać. Gmina przekazała nieruchomość, a zdecydowana większość ceny ma dopiero wpłynąć.

Dokładna długość odroczenia kolejnej płatności zależy od daty zawarcia umowy, której nie wskazano w odpowiedzi. Wiemy natomiast, że pierwszą kolejną ratę wyznaczono dopiero na koniec 2027 roku.

Hipoteka została określona na 146 000 zł, czyli zaledwie 5 600 zł ponad pozostały do spłaty kapitał. Ten bufor wynosi około 3,99% niespłaconej należności, a według protokołu ma zabezpieczać także oprocentowanie i ewentualne koszty dochodzenia roszczeń.

Dla porównania: przy oprocentowaniu 6–7% same odsetki od 140 400 zł za pełny rok wyniosłyby około 8 424–9 828 zł, zakładając brak spłaty kapitału w tym okresie. To więcej niż cały wskazany bufor.

Na podstawie jakich obliczeń uznano wysokość hipoteki za wystarczającą? Nie przesądzam wyniku bez znajomości umowy, ale właśnie dlatego oczekuję pełnych danych.

Co się stanie, jeżeli nabywcy przestaną płacić? Gmina pozostanie z niespłaconą należnością i koniecznością jej dochodzenia. Wysokość oraz skuteczność zabezpieczenia wymagają konkretnego wyjaśnienia.

A jakie jest oprocentowanie? Protokół odwołuje się do „opisanego wyżej oprocentowania”, ale takiego opisu w przekazanym dokumencie nie ma. Brakuje również wysokości pozostałych rat i pełnego harmonogramu spłaty.

Jeżeli oprocentowanie ustalone przez Gminę jest niższe od kosztu porównywalnego finansowania bankowego, kupujący otrzymuje wymierną preferencję finansową. Gmina finansuje zakup własnego majątku przez nabywcę na warunkach, których mieszkańcy nadal nie mogą ocenić.

Proszę o udostępnienie postanowień zawartej umowy sprzedaży dotyczących:

  1. Daty zawarcia umowy i przeniesienia własności.
  2. Wysokości i terminów wszystkich rat.
  3. Oprocentowania oraz sposobu jego naliczania, również w okresie odroczenia spłaty.
  4. Zabezpieczenia należności Gminy.
  5. Skutków opóźnienia lub zaprzestania spłaty.
  6. Możliwości żądania wcześniejszej spłaty pozostałej należności.

Proszę także o informację, czy pierwsza rata została zapłacona, oraz udostępnienie potwierdzającego to dokumentu po prawidłowej anonimizacji.

Czy możliwość zakupu na takich zasadach została jasno przedstawiona wszystkim potencjalnym zainteresowanym w ogłoszeniu o rokowaniach? Proszę wskazać konkretny zapis i udostępnić ogłoszenie.

Według mojej wiedzy najwyżej dwie osoby w Gminie znały z góry warunki, na jakich ostatecznie miała zostać sprzedana nieruchomość. Proszę zweryfikować tę informację i wskazać, kto oraz kiedy zaproponował te warunki, kto je zatwierdził i kiedy poinformowano o nich potencjalnych zainteresowanych.

Ogłoszenie ceny to nie to samo co ogłoszenie możliwości przejęcia nieruchomości po wpłaceniu 10% ceny, z kolejną ratą dopiero pod koniec 2027 roku. Takie finansowanie mogło zdecydowanie zmienić zainteresowanie zakupem.

Gdyby te warunki zostały jasno przedstawione, jestem przekonany, że w Gminie znalazłoby się co najmniej kilku chętnych. Przy takich warunkach sam kupowałbym w ciemno — ze względu na cenę i sposób finansowania..

ZWŁASZCZA ŻE DOTUJEMY ODSETKI OD EWENTUALNEGO KREDYTU

Wpłata 15 600 zł, przejęcie nieruchomości i odroczenie kolejnej płatności dają czas, żeby zacząć zarabiać na wynajmie i z tych wpływów finansować dalszą spłatę. Jeżeli dodatkowo oprocentowanie jest niższe niż przy porównywalnym kredycie bankowym, kupujący korzysta również z oszczędności na odsetkach.

Po uwzględnieniu tych korzyści ekonomiczny ciężar zakupu mógłby być znacznie niższy niż nominalne 156 tys. zł. Czy zbliżyłby się do 100 tys. zł? To wymaga obliczeń — a Gmina nie podała nawet oprocentowania, bez którego nie można rzetelnie ocenić wartości tej preferencji. Wg mnie nominalnie to będzie około 100 tyś zł.

Z boku wygląda to jak wyjątkowo korzystny deal dla wybranych. Oczekuję dokumentów pozwalających sprawdzić, czy wszyscy zainteresowani mieli taką samą możliwość poznania warunków i skorzystania z oferty.

Proszę więc pokazać, gdzie i kiedy wszystkim zaoferowano te same możliwości. Bo okazja, o której wiedzą tylko wybrani, nie jest równą szansą dla mieszkańców.

Ja na takich warunkach dołożyłbym jeszcze 10-20 tyś zł minimum bez oglądania nieruchomości, tylko na podstawie danych z konkursu.

Chcecie sprawdzić. Proszę bardzo. Jutro wykładam gotówkę. Większy zysk dla gminy.

To chora gmina. Swoi dostają zwolnienia z podatku i Wójt nie mówi za co, sprzedaje majątek gminy z dotacją lub rozdaje za darmo jak droga do Rudawki.

Jak Bóg chce doświadczyć osobę to zaciemnia mu myślenie, jak chce doświadczyć gminę to daje Wójta Michała Piotra Skubisa

Mniej protokołów, trudniej zadawać pytania

Ciągle czekam na odpowiedź Pani Przewodniczącej na jakim etapie procedowania jest jej pomysł racjonalizatorski:

PROTOKÓŁ NR 11/25 Z POSIEDZENIA KOMISJI BUDŻETOWEJ, KOMISJI REWIZYJNEJ, KOMISJI GOSPODARCZEJ I SPRAW SPOŁECZNYCH, KOMISJI SKARG WNIOSKÓW I PETYCJI z dnia 29 grudnia 2025 r.

Ad. 5. W ramach punktu „Wolne wnioski” poruszono następujące sprawy:

„Przewodnicząca Rady Gminy poinformowała, iż art. 19 ustawy o dostępie do informacji publicznej stanowi, że organy jednostek samorządu terytorialnego sporządzają i udostępniają protokoły lub stenogramy swoich obrad chyba, że sporządzą i udostępnią materiały audiowizualne lub teleinformatyczne rejestrujące w pełni te obrady. Zaproponowała do rozważenia możliwość rezygnacji ze sporządzania protokołów z sesji Rady Gminy, wprowadzając jednocześnie zmiany poprawiające jakość nagłośnienia oraz auto deskrypcje. Sporządzanie protokołów z Komisji pozostałoby bez zmian.

Wójt Gminy poinformował, że przy obecnie posiadanym programie używanym do głosowań brak jest widoczności wyników przeprowadzonych głosowań, aczkolwiek można to zastąpić odczytaniem wyników głosowań. Zaznaczył również, iż należy również w takiej sytuacji zapewnić ciągłość i kompletność zarejestrowanych wypowiedzi przez mikrofony, a także widoczność napisów na YouTube. Zaproponował, żeby w najbliższym czasie dokonać próby, jeżeli wszystko będzie przebiegało poprawnie, wówczas będzie można zastanowić się nad zmianą statutu i wykreśleniem tego punktu z porządku sesji.”

Z perspektywy mieszkańca oznacza to bardzo konkretną zmianę: trudniej będzie znaleźć informację, sprawdzić wcześniejsze wypowiedzi i skonfrontować je z późniejszymi działaniami władzy.

Nagranie pozwala usłyszeć, co dokładnie powiedziano — o ile wypowiedź jest słyszalna i wiadomo, kto mówi. Protokół pozwala szybko odnaleźć temat, datę i ustalenia. Usunięcie protokołów bez zapewnienia równie łatwego do przeszukiwania zapisu tekstowego odbiera mieszkańcom wygodne narzędzie kontroli.

Przykład? Przytoczony zapis znalazłem dziś w pięć minut dzięki wyszukiwaniu w dokumentach. Poszukiwanie podobnej informacji w wielu nagraniach mogłoby oznaczać godziny przesłuchiwania sesji.

Owszem, ten konkretny protokół pochodzi z posiedzenia komisji, a protokoły komisji miałyby pozostać. Pokazuje jednak dokładnie, jak przydatna jest dokumentacja tekstowa. Dlaczego mieszkańcy mieliby stracić tę możliwość w odniesieniu do sesji Rady Gminy?

Szczególnie zastanawia, że propozycję przedstawia Pani Przewodnicząca, gdy sposób działania Rady budzi pytania i zarzuty nieprawidłowości. W takiej sytuacji należałoby ułatwiać mieszkańcom sprawdzanie działalności Rady. Pomysł usunięcia protokołów prowadzi w przeciwnym kierunku.

Można odnieść wrażenie, że Pani Przewodniczącej przeszkadza obecny stan: mieszkańcy potrafią odnaleźć wcześniejsze ustalenia, porównać dokumenty i zadać konkretne pytania.

Nie znam jej intencji. Widzę jednak praktyczny skutek proponowanej zmiany: więcej czasu i wysiłku po stronie mieszkańca, który chce sprawdzić władzę. Takie rozwiązania służą utrudnieniu społecznej kontroli, nawet jeśli przedstawia się je jako usprawnienie pracy urzędu.

Pani Przewodnicząca, co zyskają na tym mieszkańcy? Bo co stracą — widać bardzo wyraźnie.

Co Wójt ukrywa? Najpierw 49,5. Potem jeszcze 33,3. Rachunek dla mieszkańców?

Wstęgę przecina się raz. Rachunki przychodzą co miesiąc. Dlatego przy inwestycji za publiczne pieniądze dobrze byłoby najpierw policzyć, a dopiero potem się uśmiechać.

Pani Przewodnicząca Katarzyna Tomczyk podczas rozmowy na posiedzeniu Komisji Skarg 21 września była uprzejma uchylić rąbka tajemnicy dotyczącej naszej sztandarowej inwestycji — modernizacji szkoły.

Szkoła uroczyście otwarta, zaproszeni politycy, zdjęcia zrobione. Wszystko wyglądało pięknie. Aż Pani Przewodnicząca zaczęła opowiadać o szczegółach.

I właśnie te szczegóły zainteresują mieszkańców bardziej niż pamiątkowe fotografie. Bo fotografie oglądamy za darmo. Za skutki decyzji płacimy.

Z jej wypowiedzi zapamiętałem dwa wątki: niepotrzebne zwiększenie zamówionej mocy oraz informację, że szkoła została producentem, a nie prosumentem.

Najwyraźniej podczas rozmowy o sukcesie wymknęło się również coś o jego kosztach.

Dokumentów potwierdzających te kwestie nam wtedy nie przedstawiono. Dlatego sprawdzam, co wynika z dostępnych opisów inwestycji, i pytam o resztę.

Dziękuję, Pani Przewodnicząca. Kierunek sprawdzania już mamy. Teraz poprosimy o dokumenty.

Pierwszy rachunek: ile mocy naprawdę potrzebuje szkoła?

Zwiększenie mocy umownej brzmi niewinnie. W praktyce może oznaczać większe opłaty zależne od tej mocy — zgodnie z taryfą i warunkami umowy.

Jeżeli szkoła potrzebuje większej mocy, należy ją zapewnić. Pompy ciepła, kuchnia, wentylacja i pozostałe urządzenia muszą działać.

Jeżeli zamówiono za dużo mocy, co miesiąc płacimy więcej za gotowość, której szkoła nie wykorzystuje. Abonament jest gminny, a pieniądze nasze.

To trochę jak opłacanie rezerwacji dwóch miejsc w restauracji, kiedy potrzebujemy jednego. Drugie stoi puste, ale opłata za jego zarezerwowanie zostaje. Przy szkolnym przyłączu taka rezerwacja może kosztować nas co miesiąc.

Gorzej, jeżeli zwiększono moc przede wszystkim po to, żeby spełnić warunki dofinansowania kolejnej instalacji, bez policzenia rzeczywistego zapotrzebowania szkoły i późniejszych kosztów.

Dlatego pytam:

  • Jaka była moc umowna szkoły przed modernizacją, a jaka jest obecnie?
  • Jaką najwyższą moc pobieraną odnotowano po modernizacji i jak wypada ona w porównaniu z mocą zamówioną?
  • Czy zwiększenie mocy miało związek z przygotowaniem projektu „Innowacyjne OZE w Gminie Płaska”, obejmującego szkołę i SUW w Gruszkach? Czy było wymagane warunkami konkursu lub przyłączenia? Proszę wskazać konkretny zapis.
  • Kto zatwierdził tę zmianę i na podstawie jakiej analizy kosztów oraz zapotrzebowania szkoły?
  • O ile wzrosły miesięczne opłaty zależne od mocy?

Cały projekt „Innowacyjne OZE w Gminie Płaska”, obejmujący oba obiekty, ma wartość blisko 1,2 mln zł, a dofinansowanie wynosi 456,8 tys. zł.

Jeżeli zwiększenie mocy służyło przede wszystkim uzyskaniu dotacji, to czy ktoś policzył, ile będzie nas kosztować jej utrzymanie? Dotacja przychodzi raz. Wyższy rachunek może przychodzić przez lata.

Drugi rachunek: dwa projekty, jedna szkoła

W opisie pierwszej inwestycji czytamy o:

rozbudowie istniejącej instalacji fotowoltaicznej o mocy 10 kWp do 49,5 kWp.

Czyli po rozbudowie miało być 49,5 kWp łącznie.

Następnie pojawia się projekt „Innowacyjne OZE w Gminie Płaska”. Tutaj uśmiechy zwycięzców po złożeniu podpisu.

W przytoczonym opisie dla szkoły przewidziano:

nową instalację fotowoltaiczną o mocy 33,30 kWp oraz magazyn energii o pojemności 23,40 kWh.

Jeżeli nowa instalacja jest dodatkowa, a poprzednia pozostaje, rachunek wygląda tak:

49,5 + 33,3 = 82,8 kWp.

Według przytoczonej specyfikacji pierwsza inwestycja obejmowała instalację 49,5 kWp. Jak wynika z przekazanej mi informacji, gmina odebrała ją 22 czerwca. Tymczasem według oficjalnego komunikatu internetowego już 8 czerwca Wójt podpisał umowę o dofinansowanie drugiego przedsięwzięcia, obejmującego kolejną instalację przy szkole.

Dodawanie nie wymaga ekspertyzy. Uzasadnienie takiego zestawienia już wymaga dokumentów.

Próg 50 kW nie znika od drugiej dotacji

Dla zwykłej mikroinstalacji granica wynosi 50 kW mocy zainstalowanej.

49,5 kWp mieści się poniżej niej. 82,8 kWp — już nie.

Jeżeli obie części tworzą wspólną instalację za jednym punktem poboru energii, to mamy problem. Duży problem. Przekraczamy próg, od którego zależy możliwość korzystania ze zwykłych rozliczeń prosumenckich. I to by tłumaczyło słowa Pani Tomczyk.

Nie wystarczy powiedzieć, że jedna część pochodzi z pierwszego projektu, a druga z drugiego.

Prąd nie czyta nazw programów dotacyjnych. Operator również potrzebuje czegoś więcej niż dwóch pamiątkowych zdjęć.

Dlatego chcę wiedzieć, czy przed zatwierdzeniem kolejnego projektu ktoś sprawdził, jak dodatkowa instalacja wpłynie na rozliczanie energii z całej szkoły.

Producent czy prosument? Różnica zostaje na rachunku

Prosument również produkuje energię, a w net-billingu sprzedaje nadwyżki. Dlatego samo stwierdzenie „jesteśmy producentem” nie mówi nam jeszcze, co zmieniło się w rachunkach.

Ale wytwórca rozliczany poza systemem prosumenckim nie korzysta z tych samych zasad i przywilejów co prosument. Nadwyżki sprzedaje na warunkach właściwych dla swojej umowy, bez prosumenckiego mechanizmu rozliczeń. Przy działalności objętej rejestrem małych instalacji dochodzą również obowiązki ewidencyjne i sprawozdawcze.

To nie jest więc tylko zmiana nazwy z „prosumenta” na dumnie brzmiącego „producenta”. To zmiana zasad, którą należało uwzględnić przed podjęciem decyzji.

„Więcej paneli” to opis zamówienia. „Większe oszczędności” to wynik obliczeń. Nie należy mylić jednego z drugim.

Panie Wójcie, kto policzył obie inwestycje razem?

Nie pytam, kto policzył panele. Pytam, kto policzył rachunki szkoły po ich zamontowaniu: koszty mocy, zużycie własne, sprzedaż nadwyżek i zmianę zasad rozliczeń.

Jeżeli taka analiza istnieje — proszę ją pokazać. Jeżeli nie istnieje — na jakiej podstawie zdecydowano o wydaniu publicznych pieniędzy?

Bo dwie dotacje nie zwalniają z jednego myślenia.

Patrzymy. Pytamy. Liczymy. Żeby wszystkim żyło się lepiej.

A dzisiaj o prundzie we wsi ;-)

Obejrzę dobranockę i dziennik telewizyjny, a potem bardzo późno w nocy spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: jak to jest, że gmina dostała 456,8 tys. zł dofinansowania na fotowoltaikę z magazynem, a Wójt się nie chwali? Przecież to mnóstwo darmowego prądu.

Wszystkich którzy chodzą spać z kurami zapraszam od rana.

A może przy okazji zadamy kilka pytań?

Ale na razie o pieniądzach,

Zapomniał, ……….. a może się wstydzi?

Ani nic na stronie gminy, ani tik toka nie widziałem.

A zdjęcia były takie ładne, kolorowe :-).

Pani Skarbnik wyraźnie się wyróżnia na tle stonowanego towarzystwa. Ewidentnie chciała być zauważona.

Kolejne środki z funduszy europejskich na transformację energetyczną w Podlaskiem – Portal informacyjny województwa podlaskiego – podlaskie.eu

Innowacyjne OZE w Gminie Płaska – Mapa dotacji

Ale tak już zupełnie na marginesie — porównajmy udział dotacji w kosztach czterech inwestycji.

Procenty są obliczone z kwot podanych w komunikacie.

Łącznie dotacje pokrywają około 61,9% wartości tych inwestycji.

Pozostali mają około 68–75%. My — dumne 38,1%.

To my zaniżamy średnią wojewódzką.

Panie Wójcie, skąd taka różnica? Inny zakres kosztów kwalifikowanych? Zasady pomocy publicznej? Ograniczenia konkursu? Czy sposób przygotowania projektu?

A może znowu daliśmy ciała?

Bo sam procent nie wyjaśnia przyczyny. Ale różnica jest zbyt duża, żeby zastąpić wyjaśnienie uśmiechem do zdjęcia.

Bo Wójcie jak by nie liczyć, to gdyby nasze dofinansowanie było na poziomie najgorszego wyniku Gminy Augustów, to w naszej kasie byłoby więcej o 360 000 zł.

To już nie jest różnica w uśmiechu na zdjęciu. To różnica w pieniądzach, które trzeba znaleźć gdzie indziej.

Dlatego pytam: co spowodowało, że u nas dotacja pokrywa tylko około 38% kosztów?

Chwała i cześć naszym włodarzom.

Ja czuję dumę.

Tylko jeszcze poproszę o informację — z czego?

Co Wójt ukrywa? Szkoła za miliony, a woda w środku

Co Wójt ukrywa? Szkoła za miliony, a woda w środku

Który z radnych zapyta o przyczynę zalewania szkoły i dopilnuje konkretnej odpowiedzi? „Przyjrzę się” i „zobaczę” to jeszcze nie rozwiązanie problemu.

Zaczynamy nową serię. Roboczy tytuł: „Co Wójt ukrywa?” Pierwszy temat dotyczy szkoły — inwestycji za miliony i wody, która, według przekazanych mi informacji, po opadach dostaje się do budynku.

O problemie wie Pani Przewodnicząca Rady Gminy. Wiedzą też przynajmniej ci radni, którzy słyszeli jej wypowiedź 21 września: Pan Gołkowski, Pan Demski, Pani Citkowska i Pani Ślepska.

Pozostaje pytanie: co z tą wiedzą zrobią?

Miliony na inwestycję. A potem trzeba usuwać wodę

Według informacji, które do mnie dotarły, po deszczu w szkole zbiera się woda, którą trzeba usuwać.

Na początek mamy więc posadzkę, możliwe zawilgocenie i ryzyko kolejnych uszkodzeń. Takie tam drobne. Na waciki. Oczywiście pod warunkiem, że waciki kupujemy za publiczne pieniądze.

Ile będzie kosztowała naprawa? Ile trwa usuwanie wody? Czy firma utrzyma gwarancję? Już w to wierzę!  Chcę natomiast wiedzieć, czy gmina zgłosiła problem, komu go zgłosiła i co zrobiła, żeby zabezpieczyć budynek oraz możliwość dochodzenia naprawy.

Bo woda w szkole nie powinna czekać, aż ktoś uzna ją za problem.

Kostka ze spadkiem do budynku?

Podobno kostkę ułożono ze spadkiem w stronę szkoły. To informacja, którą trzeba sprawdzić, mierząc spadki i porównując wykonanie z dokumentacją.

Ale przecież mieliśmy ludzi odpowiedzialnych za tę inwestycję. Był projekt, nadzór, wykonawca i odbiór. Robotę odebrano, pieniądze zapłacono.

A woda, według relacji, nadal dostaje się do środka.

Najwyraźniej nie przeczytała protokołu odbioru.

Cofnijmy się do 21 września

W rozmowie uczestniczyli mieszkaniec Gruszek, ja, Pani Sołtys, Pan Sekretarz Gminy, czworo radnych i Pani Przewodnicząca Rady Gminy Katarzyna Tomczyk.

Opisuję tę rozmowę tak, jak ją zapamiętałem.

Pani Przewodnicząca mówiła o dostawaniu się wody do budynku, jednocześnie wskazując, że roboty wykonano zgodnie z dokumentacją.

Zapytałem, kto zatwierdził takie rozwiązanie.

Nie usłyszałem odpowiedzi.

Zapytałem, kto nadzorował wykonanie.

Nie usłyszałem odpowiedzi.

Zwróciłem uwagę na odpowiedzialność kierownika budowy za potwierdzenie zgodności wykonanych prac z projektem i przepisami.

Znów nie usłyszałem wyjaśnienia.

Pani Sołtys wspomniała o inspektorze nadzoru. I właśnie ten wątek należałoby sprawdzić: kto odpowiadał za poszczególne etapy, co kontrolował i jakie dokumenty podpisał.

„Zgodnie z projektem” nie osuszy szkoły

Z wypowiedzi Pani Przewodniczącej zapamiętałem przede wszystkim taki przekaz: jest problem, ale wykonawca zrobił zgodnie z projektem.

Tyle że to dopiero początek wyjaśniania sprawy.

Jeżeli wykonano zgodnie z projektem, trzeba sprawdzić projekt. Jeżeli wykonanie odbiega od dokumentacji, trzeba sprawdzić wykonanie. W obu przypadkach pozostają pytania o nadzór i odbiór.

Zdanie „tak było w projekcie” nie usuwa wody z budynku i nie wskazuje, kto ma zapłacić za naprawę.

Dlatego odebrałem tę wypowiedź jako usprawiedliwianie wykonawcy, zanim przedstawiono nam przyczynę problemu i ustalono odpowiedzialność.

Gdyby chodziło o inwestycję wspólnoty, którą zarządzam, oczekiwałbym od jej przedstawicieli przede wszystkim ochrony interesów właścicieli: udokumentowania usterki, ustalenia przyczyny, zgłoszenia roszczeń i dopilnowania naprawy.

Od przedstawicieli gminy oczekuję dokładnie tego samego. Tylko właścicieli jest więcej — bo płacimy wszyscy.

Sto tysięcy? Dwieście?

Podczas tej rozmowy Pan Demski zapytał o kwotę. Poprosiłem, żeby spróbował zgadnąć.

Padło 100 tysięcy złotych. Powiedziałem, żeby się nie ograniczał.

Padło 200 tysięcy złotych.

Wtedy zakończyłem zgadywanie. Według informacji, którymi wówczas dysponowałem, nawet druga kwota nie zbliżała się do przewidywanego kosztu rozwiązania problemu.

To nie jest jednak przedstawiony mieszkańcom kosztorys. Dlatego potrzebujemy dokumentów i konkretnych wyliczeń. Jaki zakres prac jest konieczny, ile ma kosztować i kto ma za niego zapłacić?

Radni — pytacie czy dalej bawimy się w surykatki?

Panie Gołkowski, Panie Demski, Pani Citkowska, Pani Ślepska — słyszeli Państwo tę rozmowę.

Czy zapytają Państwo:

  • Którędy i dlaczego woda dostaje się do szkoły?
  • Czy sprawdzono spadki nawierzchni, odwodnienie i zgodność wykonania z projektem?
  • Kto projektował, nadzorował i odbierał te prace?
  • Kiedy stwierdzono problem, kiedy go zgłoszono i jakie działania podjęto?
  • Czy istnieje ekspertyza lub kosztorys naprawy?
  • Czy zabezpieczono uprawnienia gminy z gwarancji i rękojmi?
  • Kto ma pokryć koszty i na jakiej podstawie?

I przede wszystkim: czy dopilnują Państwo odpowiedzi popartej dokumentami, czy wystarczy kolejne „przyjrzę się”?

Surykatka przynajmniej stoi na warcie i ostrzega swoje stado.

Mieszkańcy też powinni dostać ostrzeżenie, zanim przyjdzie rachunek.

Czy gmina idzie do sądu? A pieniądze już wypłacone?

Jeden z sygnalistów, którzy przekazali mi informacje o tej sprawie, mówi, że gmina zamierza iść do sądu. Być może już poszła. To również wymaga potwierdzenia.

Ale skoro sprawa ma trafić przed sąd, to po jakiego grzyba odbieraliśmy roboty? Po jakiego grzyba płaciliśmy kolejne raty?

Kluczowe jest jedno: kiedy stwierdzono problem — przed odbiorem i wypłatą pieniędzy czy dopiero później?

Gdyby gmina miała podstawę do zatrzymania części wynagrodzenia i z niej skorzystała, czy dziś łatwiej byłoby wyegzekwować poprawki od wykonawcy albo sfinansować wykonanie zastępcze?

Pytanie retoryczne. Ale o to, czy zabezpieczono nasze pieniądze, pytam już całkiem serio.

Czy otwarcie we wrześniu było ważniejsze niż usunięcie usterek?

Jeżeli problem był znany przed odbiorem i wypłatą kolejnych rat, to dlaczego nie dopilnowano naprawy? Czy dlatego, że mogłoby to opóźnić wrześniowe otwarcie szkoły?

I tutaj pojawia się najpoważniejsze pytanie: czy ambicja Wójta, żeby ogłosić zakończenie inwestycji, wzięła górę nad interesem mieszkańców?

Czy łatwiej było przeciąć wstęgę niż przyznać, że są usterki i wykonawca musi je usunąć?

Chcę wiedzieć, czy odebrano inwestycję mimo znanych problemów, żeby zdążyć z otwarciem. Czy sprawdzono konsekwencje dla gwarancji? Czy zabezpieczono możliwość odzyskania kosztów naprawy i szkód powstałych wskutek zalewania?

Czy sukces miał mieć jednego gospodarza, a rachunek za jego ogłoszenie mamy dostać wszyscy?

Panie Wójcie — czy termin otwarcia szkoły postawiono ponad usunięciem usterek i ochroną publicznych pieniędzy? Czy tak właśnie było?

Patrzymy. Pytamy. Liczymy. Żeby wszystkim żyło się lepiej.

Rysunek satyryczny. Rodzice symbolizują politycznych obrońców Wójta. A może nie? Obrazy mają różne techniki, prawa i wizje.

Polowanie będzie. Gdzie? Obowiązek publikacji wykonano.

Na stronie Gminy Płaska pojawił się harmonogram polowań zbiorowych Koła Łowieckiego „Ratusz” na sezon 2026/2027.

Informacja o planowanym terminie polowań zbiorowych w sezonie 2026/2027 – Aktualności – Gmina Płaska

Daty są. Godziny są. Dokument opublikowany. Można postawić ptaszek.

Tylko mieszkaniec nadal nie wie, gdzie będą polować.

W rubryce „Numer i nazwa obwodu łowieckiego oraz miejsce polowania” wpisano:

262-:
138-:
53-:

I na tym wyjaśnienie lokalizacji się kończy.

Informacja jest niepełna nawet według nagłówka własnej tabeli. Zapowiedziano numer, nazwę i miejsce polowania, a podano wyłącznie numer. Resztę najwyraźniej pozostawiono dociekliwości mieszkańców.

Czy polowanie obejmie las obok domu? Trasę spacerową? Miejsce, gdzie chodzimy na grzyby? Czy będzie prowadzone na naszej działce? A może dana pozycja w ogóle nie dotyczy gminy Płaska?

Z opublikowanego dokumentu tego nie ustalimy.

Czy któryś urzędnik sprawdził i uzupełnił informację. Przecież mieszkaniec może się odwołać od polowania na jego własności. Ma na to tylko kilka dni. Można również dostać kulkę przebywając w okolicy, co ostatnio wielokrotnie nagłaśniały media. Ale po co przerywać sobie relax między babeczka a kawusią rozpuszczalną.

Oczywiście można rozpocząć własne poszukiwania. Odszukać wykazy obwodów, porównać numerację, przeczytać opisy granic i znaleźć odpowiednią mapę. W wykazie PZŁ udało się powiązać obwód 53 z kołem „Ratusz” i okolicami Lipska. Są tam opis granic oraz odsyłacz do mapy.

Czy naprawdę każdy mieszkaniec powinien wykonywać tę pracę osobno, skoro urząd mógł wyjaśnić sprawę raz i przekazać wynik wszystkim?

Wystarczyłoby wskazać, które terminy dotyczą naszej gminy, podać miejscowości lub czytelny opis terenu i dołączyć mapę. Jeżeli dokument budzi wątpliwości — zapytać nadawcę przed publikacją.

Dla porządku: fakt, że pierwsze polowanie w tabeli przypada 3 października, a pieczęć wpływu wskazuje 29 września, może być podstawą do zarzucenia naruszenia 14-dniowego terminu wobec naszej gminy — jeżeli to polowanie obejmuje jej teren i urząd nie otrzymał zawiadomienia wcześniej. Jeśli dotyczą nas dopiero późniejsze terminy, wyprzedzenie może być prawidłowe.

Tyle że mieszkaniec nie powinien zgadywać również tego.

Można odnieść wrażenie, że najważniejsze było udostępnienie dokumentu i odhaczenie obowiązku. To, czy odbiorca zrozumie informację i będzie mógł z niej skorzystać, zeszło na drugi plan. Podobnie jak brak nazwy i opisu miejsca w rubryce, która miała je zawierać.

Nie oczekujemy od urzędu wielkiego opracowania. Oczekujemy odpowiedzi na proste pytanie: gdzie i kiedy będą polować w naszej okolicy?

Ptaszek w rubryce „opublikowano” nie zastąpi mieszkańcowi wiedzy, którego lasu i którego dnia dotyczy ogłoszenie.

Dzień jak co dzień w Płaskiej. Dokument wrzucony, obowiązek odhaczony. Czy mieszkaniec coś z tego zrozumie? Najwyraźniej to już nie problem urzędasa.

Lekceważenie obowiązków, bylejakość czy brak odpowiedzialności za własną pracę? Trudno rozstrzygnąć. Efekt jest ten sam: urząd ma publikację, a mieszkaniec — zagadkę.

Patrzymy. Pytamy. Liczymy. Żeby wszystkim żyło się lepiej.

ŚWIĘTO PUSZCZY CZY KOLEJNY PIKNIK Z DMUCHAŃCEM?

W niedzielę ma się odbyć II Święto Puszczy Augustowskiej. Chciałbym, żeby było to wydarzenie, po którym dzieci zapamiętają coś więcej niż kolejkę do dmuchańca, a dorośli będą mieli o czym rozmawiać jeszcze następnego dnia. Dmuchaniec można postawić wszędzie. Puszczę Augustowską mamy tylko tutaj.

Nie potrzeba do tego drogiej gwiazdy. Potrzeba pomysłu.

Dla dzieci i rodzin — „Tropiciele Puszczy”. Drużyny dostają mapę i kompas, odnajdują punkty kontrolne i wykonują zadania: jak ustalić północ, dlaczego mech na drzewie może zmylić, co zrobić po zgubieniu się w lesie i jak rozpoznać ślady bobra. Na mecie czeka „obóz tropicieli”: wiązanie węzłów i próba rozpalenia ognia krzesiwem, pod nadzorem i w przygotowanym miejscu.

Dla dorosłych — Turniej Czterech Drużyn Puszczy:

Bobry — praca rękami: przecięcie pniaka piłą.
Żubry — siła: przeciąganie liny.
Rysie — celność: strzelanie z łuku do tarczy pod okiem instruktora.
Wilki — współpraca: przeniesienie piłki na platformie, którą cała drużyna prowadzi za pomocą lin. Tu nie wygra najsilniejszy. Wygra wataha, która najlepiej się dogada.

Każdy zespół przechodzi wszystkie konkurencje. Dzieci kibicują dorosłym, dorośli dzieciom. Są emocje, trochę śmiechu i nagrody, o które naprawdę chce się powalczyć.

Do tego jedzenie od KGW, lokalny koncert, spotkanie ze znajomymi i wspólne ognisko, jeśli warunki na to pozwolą. A gdzieś między blaskiem ogniska a cieniem nocy — Duch Puszczy. Podobno krąży wyłącznie wśród dorosłych i potrafi rozgrzać nawet tych, którzy przy ognisku siedzą najdalej. Kierowców omija szerokim łukiem. 😉

Niedrogo, rodzinnie i z puszczą w roli głównej.

Wiem, że takiego programu nie układa się na kilka dni przed imprezą. Ale może warto już teraz pomyśleć, jak mogłoby wyglądać III Święto Puszczy Augustowskiej? O udanej imprezie mówi się jeszcze przez tydzień czy dwa. Potem świat pędzi dalej, więc tym bardziej warto zadbać, by było co wspominać.

A jak bym to pokazał na plakacie?

Mój wybór to jeden mocny obraz żubra, w którego sylwetce widać puszczę i jezioro. Tytuł, termin i miejsce można odczytać po kolei, bez szukania ich wśród ozdób. To oczywiście projekt poglądowy — przed drukiem powiększyłbym jeszcze listę atrakcji i użył oryginalnych plików logotypów.

Poniżej dorzucam też inne wersje:
— plakat GOK, wersja z czytelniejszym układem;
— plakat GOK, wersja bardziej nowoczesna;
— plakat z przymrużeniem oka.

Kilka obrazków i jeden pomysł na święto. Może komuś się przyda.

Kilka obrazków. Może komuś się przyda

Niedziela, grzyby i kilka spraw z Płaskiej

Dzisiaj będzie lightowo. Nie chce mi się pisać o kolejnych numerach, bo byłaby to profanacja tak pięknego dnia. Słoneczko pięknie wstało, grzyby są w lesie. Aż się prosi, żeby połączyć 10 tysięcy kroków dla zdrowia ze znalezieniem kilku rydzów albo borowików. 😊 Życzę Wam szczęścia i otwartych oczu!

Zanim jednak ruszymy do lasu, zostawiam kilka wiadomości.

1. Głosujemy na Rubcowianki!

Dzięki panu Tomaszowi dowiedziałem się, że Koło Gospodyń Wiejskich Rubcowianki zostało nominowane w plebiscycie na Koło Gospodyń Wiejskich Roku w powiecie augustowskim. W pełni popieram jego apel, dlatego przekazuję informację o głosowaniu:

Będzie nam bardzo miło, jeśli zechcecie oddać głos właśnie na nasze koło. ☺️

Głosować można na stronie internetowej albo SMS-em o treści BEK.9 na numer 7303.

Dziękujemy za głosy! 😊😘

Nie bądź jak wójt Płaskiej — wspomóż KGW! 😊

Ja już głos oddałem. Na razie Panie wygrywają w cuglach, ale szczęściu zawsze trzeba trochę pomóc i kontrolować bezpieczną odległość do następnych 🙂

2. Trening reagowania na zagrożenie. Kto z Was o nim wiedział?

Wczoraj jechałem do sklepu i zobaczyłem otwarte wrota remizy. W środku świecił się przód wozu bojowego, a przed budynkiem, pod letnim parasolem, siedziały trzy osoby — dwie w mundurach. Pomyślałem: „Piknik sobie zrobili?”. Nie chciałem przeszkadzać, więc pojechałem dalej.

Dopiero wieczorem dowiedziałem się, że 26 września, między 11.00 a 14.00, odbywał się „Trening reagowania na zagrożenie z powietrza”. Strażacy i eksperci mieli wyjaśniać, jak rozpoznać sygnał alarmowy, gdzie sprawdzić oficjalny komunikat i jak zaplanować działanie. Ważna inicjatywa. Tym bardziej szkoda, że tak łatwo było ją przegapić.

Na stronie gminy i GOK nie znalazłem zapowiedzi. Nie widziałem jej też na profilu Kuny ani na plakatach w Płaskiej. Na Facebooku gminy pojawił się udostępniony późnym piątkowym wieczorem post PSP. A przecież mamy grupę na WhatsAppie, której moderator jest dobrze poinformowany, oraz powiadomienia SMS API, używane nieraz do spraw znacznie mniej istotnych. Tym razem nie wysłano mieszkańcom nawet krótkiej wiadomości.

I tak ważny trening mógł skończyć się tym, że strażacy czekali, a ludzie nie wiedzieli, że warto przyjść. Nie dowiedzieli się, jak reagować na alarm ani gdzie w Płaskiej można szukać schronienia. Są wskazywane miejsca w urzędzie gminy i GOK, choć korzystanie z nich ma swoje ograniczenia. O tym również warto mieszkańcom powiedzieć.

Kuna jak zwykle dała ciała. Przecież to podobno ona za to odpowiada, wpycha paluszki w wszystko co jest ze OSP związane a w pewnym majowym tik toku, wójt osobiście potwierdził, ze stołek dostała za Przetarg na wodociąg i kanalizację (skończyło się jak skończyło) i pracę nad bezpieczeństwem mieszkańców. Jeszcze trochę takiej pracy to sami wyginiemy, nawet ruskich nie będzie potrzeba.

Skoro już organizujemy naukę reagowania na zagrożenie, zacznijmy od najprostszego kroku: poinformowania ludzi, gdzie i kiedy ta nauka się odbywa.

3. Wyjazd z Kątów na Orlą.

Radna Citkowska i radny Demski obiecali 21 września, że do 3 października wyjazd zostanie naprawiony. Po ponad pół roku czekania! Obiecali też, że do dziś poinformują mnie, na jakim etapie jest sprawa. Informacji dotąd nie dostałem. Może zapomnieli. Po czynach ich poznacie.

4. Ruch na Orlej.

Radna Citkowska powiedziała 21 września, że wie o ciężkich pojazdach wojskowych jeżdżących z nadmierną prędkością po Orlej oraz o dwóch sprawnych inaczej mierowcach motocykli, na których skarżą się mieszkańcy. Zobowiązała się poruszyć postulat ograniczenia takich zachowań. Tutaj również czekamy na wiadomość, co udało się ustalić.

5. Szlaban przy szkole.

Od oddania do użytku nie działał prawidłowo, a później dostał jeszcze „strzała” od samochodu. Teraz stoi przekrzywiony w centrum wsi. Pan Zdancewicz powiedział 21 września, że naprawa została już zgłoszona. Minął tydzień, szlaban nadal stoi. Może zgłoszenie wysłano pocztą zwykłą — ze względów oszczędnościowych? A że to już trzeci miesiąc? Myślę, że wypłatę urzędnicy dostają bardziej terminowo.

6. Słupki na Spokojnej.

Radny Demski zobowiązał się zająć sprawą słupków przy progach zwalniających, żeby kierowcy nie omijali ich bokiem. Jeden słupek kosztuje około 79 zł brutto. Jeśli przeszkodą są pieniądze, proszę napisać. Kupię dwa i podaruję gminie. Wystarczy wskazać, jakie mają być i gdzie można je bezpiecznie zamontować. Nie zdzierżę, jeżeli przez głupie słupki i dopominanie się o bezpieczeństwo, nie daj Boże Wójt musiałby sobie wynagrodzenie zmniejszyć. To się nie godzi. A fe.

7. II Święto Puszczy Augustowskiej.

No i proszę — wczoraj ukazał się plakat!

Święto odbędzie się w przyszłą niedzielę, 4 października, o godz. 13.00, na stadionie GOK w Płaskiej. W programie zapowiedziano między innymi stoiska edukacyjne, gry, dmuchańce, turniej drużyn, konkursy, warsztaty i stoiska kulinarne KGW.

Naprawdę trudno nie być zaskoczonym. Wcześniej podano datę 27 września, czyli dzisiejszą niedzielę, a informacja o nowym terminie i programie pojawiła się dopiero tydzień przed wydarzeniem. Dobrze, że w końcu wiemy, kiedy przyjść. Na zaproszenie mieszkańców zostało całe siedem dni. Z tego co wiem to niektórzy się wkurzyli i nie będą. Nie wiem na ile to jest prawda, ale słychać, ze najbardziej Wójt oszczędził na KGW. Przecież to one ciągną te przedstawienie. Naprawdę chłopie to przemyślałeś. Przecież zielone ludziki tego nie pociągną chyba, że chodzi o robienie sztucznej frekwencji. Bo ta prawdziwa z zeszłego roku była … no cóż żenująca. W tym roku info jest zaledwie tydzień wcześniej, więc grozi nam pobicie rekordu .. w dół.

Ale jest jedno światełko w tunelu, które może przyciągnąć takich łasuchów jak ja:

Zwróćcie uwagę na desperację i naprawdę niezłą promocję. Informacja prosto z Suchej Rzeczki:

Jedzenie za pół ceny

A najbardziej śmieszą mnie ci nasi partnerzy strategiczni. Chociaż może jaka Gmina taki partner. Na Rock Water wystarczyło dać 8 tyś zł, aby wykupić się od błędów i zostawić nas z problemami na grube tysiące złotych. I mówię tu o setkach tysięcy. Tutaj dostaliśmy 12 tyś zł z haczykiem i powinniśmy całować po rękach. Zresztą zobaczcie w tym roku dali nam z 60 tyś zł dofinansowań na głupoty i każą się cieszyć. Przepuściliśmy to. A Gminy obok inwestują w przyszłość. .

8. Woda w szkole.

Idzie jesień, a po deszczu woda wlewa się do budynku szkoły. Na posiedzeniu 21 września pani przewodnicząca Tomczyk wskazywała, że wykonawca zrobił prace zgodnie z dokumentacją. Jeśli tak, to tym bardziej trzeba wyjaśnić, dlaczego przyjęte rozwiązanie doprowadziło do takiego efektu, kto odpowiada za usunięcie problemu i ile będzie to kosztować.

Ale Pani Przewodnicząca nie spieszmy się. Z Pani wypowiedzi wynikało, że my poniesiemy koszt naprawy. A przecież nie mamy kilkuset tysięcy złotych. Wiec przekujmy to w sukces:

– świątecznym przedstawienie o rozstąpieniu Morza Czerwonego.

– lodowisko. Wyłączyć w pomieszczeniu ogrzewanie (oszczędność), karnety dla dzieci (zarobek), reklama gminy bezcenna. A na koniec szkolenie Pani wice Wójta dla dzieci i OSP z zakresu bezpieczeństwa przeciwpowodziowego. Będzie jak znalazł, gdyby kanał chciał wystąpić z brzegów lub rura w zimę pęknie.

9. A na koniec zagadka dla osób zainteresowanych planem miejscowym.

Mam już wszystkie nakładki otrzymane z RDOŚ, dotyczące całej gminy Płaska. Motylki, ptaszki, rybki, kwiatki i inne pierdółki. Wiem już również co się zadziało i dlaczego jest tak źle przy zmianie MPZP. Można więc przyglądać się nie tylko pojedynczym działkom, ale też porównywać oznaczenia w różnych częściach gminy.

Na pokazanym fragmencie ciemne oznaczenie obejmuje teren niemal dookoła dwóch jasnych działek należących do Nadleśnictwa. Nie piszę czego dotyczy mapa, bo nie jest to najważniejsze. Pokazuję, że w lutym 2026 daliśmy ciała na całego i teraz wszyscy cierpią. Bo tylko idiota patrząc na te działki powie, że wszędzie COŚ występuje, a już na tych fragmentach ma zakaz wstępu. A zobaczcie po prawej stronie. Cudownie błogi spokój 🙂

Pośrodku stoją sobie dwa białe żagle. 😊

A teraz można iść na grzyby. Tylko patrzcie pod nogi — i czasem na mapę.